Sztuka, karton, paleta — jednostki sprzedaży i rabaty za opakowania zbiorcze w B2B

Palety i kartony zbiorcze w hali magazynowej hurtowni

W skrócie

W hurcie ten sam towar sprzedaje się w kilku jednostkach: pojedyncza sztuka, karton (np. 12 szt.) i paleta (np. 288 szt.). W dobrze ustawionym systemie B2B każda jednostka ma przelicznik ilości i własny rabat procentowy — na przykład karton −5%, paleta −12% — a klient widzi plakietkę z upustem i przeliczoną cenę już przy wyborze. W Selldi wybór jednostki automatycznie przelicza ilość i kwotę w koszyku (w naszym demie 437,95 zł za sztukę schodzi do 416,05 zł przy kartonie i 385,40 zł przy palecie), a rabat jest twardo powiązany z konkretnym towarem, więc nie da się przypadkiem „przykleić" upustu z innego produktu. Dzięki temu klient sam podnosi zamówienie do opakowania zbiorczego, gdy widzi różnicę, a sprzedawca nie liczy rabatów ręcznie w mailach. To zastępuje excelowy cennik z dopiskiem „przy kartonie zdejmij 5%" jedną regułą pilnowaną przez system.

Zapytaj dowolnego magazyniera, co woli kompletować: paletę czy dwieście osiemdziesiąt osiem luźnych sztuk. Odpowiedź jest zawsze ta sama. Hurt myśli opakowaniami zbiorczymi nie dlatego, że tak wygodniej wpisywać w cennik, tylko dlatego, że tak wygląda prawdziwy koszt obsługi zamówienia. I dopóki sklep tego nie odwzorowuje, klient dostaje cenę oderwaną od tego, ile firmę naprawdę kosztuje wysłanie mu towaru.

Dlaczego hurt liczy w kartonach i paletach, a nie w sztukach

Pojedyncza sztuka jest najdroższa w obsłudze, choć na pierwszy rzut oka jest najtańsza. Ktoś musi ją znaleźć na regale, wyjąć z opakowania zbiorczego, zapakować osobno, opisać i wpuścić do przesyłki. Karton to jedna operacja zamiast dwunastu. Paleta to jedna operacja zamiast prawie trzystu — jeden ruch wózkiem widłowym, jedna folia, jedno miejsce w naczepie policzone metrem, a nie kilogramem.

Do tego dochodzi transport. Kurier liczy paczki, spedycja liczy palety, a różnica między wysłaniem klientowi trzech kartonów a jednej ćwierćpalety potrafi być większa niż marża na samym towarze. Dlatego hurtownia, która daje upust za większą jednostkę, nie rozdaje pieniędzy — ona dzieli się oszczędnością, która realnie powstaje w magazynie i na transporcie. Rabat za opakowanie zbiorcze jest więc uczciwą ceną za to, że klient ułatwił firmie logistykę.

Jest jeszcze powód czysto sprzedażowy. Klient, który miał kupić osiem sztuk, po zobaczeniu, że karton dwunastu wychodzi taniej w przeliczeniu na sztukę, dokłada te cztery brakujące. Robi to sam, bez telefonu od handlowca, bo widzi liczby. To jest dokładnie ten mechanizm, który w detalu nazywa się „drugi produkt taniej", tylko w hurcie chodzi o pełne opakowanie zamiast luzu.

Jak to wygląda bez systemu

W wielu hurtowniach cała ta wiedza siedzi w głowie handlowca i w jednym arkuszu Excela. Obok ceny jednostkowej jest dopisek: „przy kartonie zdejmij 5 procent, przy palecie pytaj o warunki". Klient dzwoni albo pisze maila, handlowiec liczy w pamięci, czasem się myli, czasem daje rabat, którego nie powinien, bo akurat zna klienta i chce mu dogodzić. Za miesiąc nikt już nie pamięta, dlaczego ta konkretna paleta poszła z upustem, który się nie spina z resztą cennika.

Najgorsze są sytuacje graniczne. Klient zamawia w mailu „dwie palety i jeszcze piętnaście sztuk luzem", handlowiec przelicza ilości, potem przenosi to do zamówienia, potem ktoś w magazynie widzi liczbę sztuk, która nie zgadza się z tym, co obiecano cenowo. Każdy taki krok to okazja do pomyłki, a każda pomyłka to albo firma dopłaca do zamówienia, albo klient czuje się oszukany. Excel nie pilnuje niczego — pilnuje tego człowiek, dopóki mu się nie pomyli albo dopóki go nie ma.

Do tego cennik w arkuszu nie skaluje się na klienta. Jeden odbiorca ma swoją cenę indywidualną, drugi kupuje w euro na eksport, trzeci jest z grupy z innym progiem. Kiedy dołożymy do tego jeszcze rabaty za jednostki, liczba kombinacji rośnie tak, że nikt nad tym nie panuje. Efekt: albo firma upraszcza i traci na tym pieniądze, albo komplikuje i traci na tym nerwy.

Jak ustawić to dobrze: przelicznik i rabat na jednostce

Dobra zasada jest prosta: rabat ma siedzieć na jednostce, a nie „w ręce" handlowca. Zamiast liczyć procent przy każdym zamówieniu, definiujesz raz, że dany towar sprzedaje się w trzech jednostkach z przelicznikiem i każda ma swój upust. Sztuka to jeden do jednego bez rabatu. Karton to na przykład dwanaście sztuk z rabatem pięć procent. Paleta to dwieście osiemdziesiąt osiem sztuk z rabatem dwanaście procent. Od tej chwili nikt już nic nie przelicza w pamięci.

Klient na karcie produktu wybiera jednostkę i od razu widzi dwie rzeczy: plakietkę z wysokością rabatu oraz przeliczoną cenę i ilość w koszyku. To nie jest kosmetyka. To jest moment, w którym decyzja zakupowa przesuwa się w stronę większego opakowania, bo różnica jest pokazana czarno na białym, a nie ukryta w dopisku, który trzeba samemu odszyfrować. Człowiek, który widzi, że paleta wychodzi wyraźnie taniej na sztukę, sam zada sobie pytanie, czy nie zamówić większej ilości.

W Selldi wygląda to dokładnie tak. Każdy towar może mieć zdefiniowane jednostki sprzedaży z przelicznikiem, a do jednostki przypisuje się rabat procentowy. Wybór jednostki automatycznie przelicza ilość i cenę. Na naszym demie ten sam produkt kosztuje 437,95 zł za sztukę, 416,05 zł w przeliczeniu przy zakupie kartonem i 385,40 zł przy palecie — klient nie musi wierzyć handlowcowi na słowo, bo liczby wyświetlają się same w panelu B2B.

Ważny szczegół, który ratuje przed cichymi błędami: rabat jednostki jest twardo powiązany z konkretnym towarem. Nie da się przypadkiem ani celowo „przykleić" rabatu kartonu z jednego produktu do zupełnie innego. Brzmi jak drobiazg, dopóki nie trafi się na katalog z kilkoma tysiącami pozycji, gdzie o taką pomyłkę w arkuszu jest bardzo łatwo, a wychodzi ona dopiero na fakturze.

Rabat jednostki a rabat progowy — żeby się nie dublowały

Tu jest najczęstsza pułapka, o którą warto zadbać na starcie. Rabat za jednostkę to jedno, a rabat progowy za ilość to drugie, i to są dwa różne mechanizmy. Rabat jednostki mówi: „kupując w kartonie, płacisz mniej za sztukę". Rabat progowy mówi: „kupując powyżej pięciuset sztuk, dostajesz dodatkowy upust niezależnie od tego, w jakiej jednostce". Oba są sensowne, ale jeśli nałożą się bez planu, klient potrafi dostać rabat na rabacie i zamówienie przestaje się firmie opłacać.

System, w którym oba rabaty są danymi, a nie notatkami, pozwala to poukładać świadomie. Możesz zdecydować, że progi ilościowe dotyczą tylko sztuk luzem, albo że liczą się od wartości zamówienia, albo że jednostki zbiorcze mają już swój upust i progów do nich nie stosujemy. Sedno w tym, żeby to była Twoja decyzja podjęta raz, a nie efekt uboczny tego, że dwie reguły przypadkiem się spotkały w jednym koszyku. W Selldi rabaty jednostek i progi ilościowe są osobnymi ustawieniami, więc widać, co się z czym łączy.

Do tego dochodzą ceny per rynek. Ten sam towar może mieć inną cenę bazową dla grupy krajowej i dla eksportu rozliczanego w euro, a rabaty jednostek nakładają się na tę właściwą cenę, nie na jakąś domyślną. Dzięki temu klient eksportowy widzi swoją walutę i swój poziom cenowy z rabatem za paletę policzonym od jego ceny, a nie od cennika krajowego przeliczonego na piechotę.

Minimalne ilości logistyczne i stany magazynowe

Jednostki sprzedaży to dobre miejsce, żeby wymusić zdrowy rozsądek logistyczny. Jeśli towaru nie opłaca się wysyłać na sztuki, bo przychodzi od producenta zafoliowany w kartonach, ustaw najmniejszą jednostkę na karton i po sprawie. Klient nie zamówi wtedy trzech sztuk, których magazyn i tak musiałby rozrywać z opakowania zbiorczego. To nie jest utrudnianie życia odbiorcy, tylko uczciwe pokazanie, jak ten towar naprawdę się sprzedaje.

Druga rzecz to stany magazynowe przy przelicznikach. Kiedy jedna paleta to dwieście osiemdziesiąt osiem sztuk, system musi rozumieć, że zamówienie palety zdejmuje ze stanu tyle właśnie sztuk, a nie jedną „paletę". Inaczej magazyn pokazuje dostępność w innej jednostce niż sprzedaż i zaczyna się bałagan: klient zamawia dwie palety, a na stanie jest ich półtorej, tylko liczonych w sztukach. Dobrze ustawiony przelicznik pilnuje tego automatycznie — jedna prawda o stanie, przeliczana na jednostkę, którą wybrał klient.

Warto też pamiętać o zamówieniach mieszanych. Klient, który bierze paletę jednego produktu i kilka kartonów innego, nie powinien musieć składać dwóch osobnych zamówień. W jednym koszyku każda pozycja ma swoją jednostkę, swój rabat i swój wpływ na stan, a sumę i tak liczy system, nie kalkulator handlowca.

Jak to działa w panelu klienta B2B w Selldi

Z perspektywy odbiorcy hurtowego wygląda to niepozornie i o to chodzi. Wchodzi na kartę towaru, przy ilości ma wybór jednostki, a obok każdej opcji widzi rabat. Klika karton — cena i ilość przeliczają się same, plakietka pokazuje minus pięć procent. Klika paletę — przeliczają się jeszcze raz, plakietka pokazuje minus dwanaście. Nie ma tu żadnego „zapytaj o warunki", bo warunki są już policzone i widoczne przed dodaniem do koszyka.

Z perspektywy hurtowni to jest komplet spójny z resztą systemu. Selldi to nie sam katalog, tylko all-in-one system sprzedażowy: sklep B2B i B2C, CRM dla handlowców, moduł CENTER do zarządzania ofertą i kanałami, AI Email Reader do wczytywania zamówień z maili oraz integracja z ERP. Jednostki i rabaty żyją w tym samym miejscu co ceny indywidualne, rynki, stany i historia zamówień, więc nie ma drugiego cennika, który trzeba osobno pilnować. Wdrożenie zajmuje około dwóch tygodni, a integracje z ERP — Comarch, Subiekt, Symfonia i inne przez API — sprawiają, że zamówienie na paletę trafia do księgowości w tej samej jednostce, w jakiej je złożono.

Kiedy jednostki zbiorcze nie mają sensu

Nie każdy asortyment nadaje się do myślenia paletami i nie ma sensu udawać, że tak jest. Jeśli sprzedajesz towar jednostkowy o wysokiej wartości — maszyny, sprzęt, pozycje, których klient bierze po jednej sztuce raz na jakiś czas — cała mechanika kartonów i palet jest sztuczna. Tam liczy się cena indywidualna i termin, a nie upust za opakowanie zbiorcze, którego nikt nie zamówi.

Podobnie z produktami na wymiar albo konfigurowanymi pod klienta. Blachę ciętą na metry, meble robione na zamówienie czy usługę trudno wtłoczyć w karton dwunastu sztuk, bo każda pozycja jest inna. W takich przypadkach lepiej zostać przy jednostce naturalnej — metr, sztuka, roboczogodzina — i grać rabatem indywidualnym albo progowym od wartości zamówienia, a nie sztucznymi opakowaniami.

Jednostki zbiorcze wygrywają tam, gdzie towar jest powtarzalny, pakowany fabrycznie w opakowania zbiorcze i kupowany regularnie w większych ilościach. Materiały budowlane, chemia, odzież robocza, artykuły przemysłowe, komponenty — wszędzie tam karton i paleta są naturalną jednostką obrotu, a rabat za nie po prostu odzwierciedla rzeczywistość magazynu. Jeśli Twój asortyment tam nie pasuje, nie zmuszaj go — system i tak da radę pracować na samych sztukach z cenami per klient i rynek.

Reguła na koniec jest taka sama jak przy każdej automatyzacji: przenieś do systemu tę wiedzę, którą i tak masz w głowie i w Excelu, ale tylko tam, gdzie ona naprawdę pasuje. Jednostki sprzedaży są narzędziem do odwzorowania realnej logistyki, a nie do jej wymyślania. Ustawione mądrze oszczędzają czas handlowca, podnoszą średnią wartość zamówienia i kończą erę rabatów liczonych z pamięci w odpowiedzi na maila.

Najczęściej zadawane pytania

Czy klient może mieszać jednostki w jednym koszyku?

Tak. W jednym zamówieniu jedna pozycja może być kupiona na palety, druga na kartony, a trzecia na sztuki. Każda pozycja ma własną jednostkę, własny przelicznik i własny rabat, a system liczy sumę i zdejmuje odpowiednie ilości ze stanu bez potrzeby składania osobnych zamówień.

Czy rabat za jednostkę łączy się z ceną indywidualną klienta?

Rabat jednostki nakłada się na cenę właściwą dla danego klienta i rynku, a nie na jakąś cenę domyślną. Jeśli odbiorca ma cenę indywidualną albo kupuje w grupie eksportowej rozliczanej w euro, rabat za karton czy paletę liczy się od tej jego ceny. To, jak dokładnie łączą się rabaty jednostkowe z progowymi, ustawiasz świadomie, żeby się nie dublowały.

Jak ERP widzi zamówienie złożone w kartonach lub paletach?

Zamówienie trafia do ERP z ilością przeliczoną na jednostkę, w jakiej je złożono, więc księgowość i magazyn pracują na tych samych liczbach co klient w sklepie. Selldi integruje się z Comarch, Subiekt, Symfonia i innymi systemami przez API, dzięki czemu paleta w koszyku to ta sama paleta w dokumencie sprzedaży, bez ręcznego przeliczania.

Czy da się wymusić sprzedaż tylko w pełnych opakowaniach?

Tak. Jeśli towaru nie opłaca się wysyłać na sztuki, ustawiasz najmniejszą dostępną jednostkę na karton lub paletę i klient nie zamówi ilości mniejszej niż pełne opakowanie. To wygodne przy towarach, które przychodzą od producenta zafoliowane w opakowaniach zbiorczych i których magazyn nie chce rozrywać.

Czy rabat kartonu jednego produktu może przypadkiem trafić na inny towar?

Nie. W Selldi rabat jednostki jest twardo powiązany z konkretnym towarem, więc nie da się „przykleić" upustu za karton z jednego produktu do innego — ani przez pomyłkę, ani celowo. Przy katalogach liczących tysiące pozycji to zabezpieczenie chroni przed cichymi błędami, które w Excelu wychodzą dopiero na fakturze.

Zobacz Selldi w działaniu

Najprościej przeklikać demo na demo.selldi.pl/showcase - zalogujesz się jako klient hurtowy i zobaczysz ceny po zalogowaniu, panel klienta i panel handlowca. Możesz też umówić bezpłatną prezentację dopasowaną do Twojego asortymentu albo napisać na helpdesk@selldi.pl. Wdrożenie zwykle około 2 tygodni, integracja z Twoim ERP (Comarch, Subiekt, Symfonia i inne przez API), bez prowizji od sprzedaży.

Umów prezentację